Mamy przełamanie! Stelmet BC ZG - Telekom Baskets Bonn 73:69 Wyróżniony

Stelmet BC Zielona Góra z pierwszym zwyciestwem w koszykarskiej Lidze Mistrzów! Biało-zieloni w hali CRS pokonali Telekom Baskets Bonn 73:69.

Mamy to. Mistrzowie Polski po trzech porażkach z rzędu wreszcie schodzą z boiska jako zwycięzcy. Ogromny kamień spadający z serca Artura Gronka i jego koszykarze słyszeli zapewne mieszkańcy osiedla Zacisze. Presja była spora, bo wymagający zielonogórski kibic nie toleruje nic innego jak zwycięstw. Mistrzowie Polski wreszcie zaczęli mecz tak jak powinni zaczynać każdy - od ogromnego nacisku na piłkę w obronie i wielkiej determinacji. Efekt był do przewidzenia, niemiecki zespół oddawał rzuty z nieprzygotowanych pozycji, lub popełniał straty. Wiadomo było, że Telekom uwielbia grać z kontry i w ataku pozycyjnym nie czuje się najlepiej. W pierwszej kwarcie umiarkowanie udało się tą broń zatrzymać, choć nie ustrzegliśmy się głupich strat, które koszykarze Krunicia zamieniali na punkty w kontrze. Pierwszą kwartę udało się jednak wygrać 19:16.

Nie lada problemem było zatrzymanie podkoszowego Telekomu, Juliana Gamble. Amerykanin ćwiczył niemiłosiernie Dragicievicia, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że Czarnogórzec trochę odzwyczaił się od starć pod koszem z ludźmi, którzy wiedzą co tam z piłką zrobić. W PLK niestety takie egzemplarze możemy policzyć na palcach jednej ręki. Rozczarował natomiast Nemanja Djurisić, który wrócił do hali CRS. Czarnogórzec nie zdążył się dobrze przywitać ze swoją dawną publicznością, a już złapał 3 faule i pokornie odmaszerował na ławkę. Ostatecznie mecz skończył przedwcześnie z 5 faulami, bez punktów na koncie. 

Mecz układał się po naszej myśli i wydawało się, że rywal nie jest w stanie nam zagrozić. Przed startem ostatniej ćwiartki byliśmy na prowadzeniu 55:44. W koszykówce to dużo i mało, jednak w mojej ocenie Telekom Bonn tego dnia prezentował się nie lepiej niż ekipy z Włocławka czy Torunia. Mistrzowie Polski mieli po prostu spokojnie doprowadzić starcie do końca. Łatwiej napisać trudniej zrobić, zwłaszcza gdy seria strat i świetna dyspozycja Malcolma Hilla doprowadziła do stanu 66:62. Za głowę chwycili się wszyscy w hali CRS, gdy prostego layupu nie trafił Koszarek, a parę sekund później wspomniany Hill po raz kolejny przedziurawił nasz kosz z dystansu. Było jasne, że będziemy mieli dreszczowiec. Na szczęście ten sam Koszarek w decydujących fragmentach meczu w swoim stylu "walnął tróję" i zwycięstwo zostało w Zielonej Górze.

Ważny ten tryumf, oj ważny. Stelmet BC zyska dzięki niemu odrobinę spokoju, który sprzyja przygotowaniom do kolejnych gier. Najbliszy mecz ligowy już w sobotę na trudnym terenie w Dąbrowie Górniczej. Łatwo nie będzie, ale warto pójśc za ciosem.

Aha, Stelmet BC był dzisiaj jak Golden State Warriors. Z dystansu nasi koszykarze mieli skuteczność ponad 69% (9/13). Czapki z głów. 

Stelmet BC Zielona Góra - Telekom Baskets Bonn 73:69 (19:16, 16:15, 20:13, 18:25)

Stelmet BC: Dragicević 14, Savović 14, Florence 11, Moore 10, Mokros 6, Kelati 6, Zamojski 4, Koszarek 3, Matczak 3, Hrycaniuk 2.

Telekom Baskets: Hill 28, Gamble 13, Curry 9, DiLeo 7, Parks 6, Polas Bartolo 4, Breunig 2, Jasinski 0, Djurisić 0, Klein 0.

Sportowa Zgora to nowa jakość informacji. Relacjonujemy, nagrywamy i fotografujemy najciekawsze wydarzenia lokalnego sportu. Jesteśmy też na Facebooku i YouTube.


Kontakt:

Kamerzysta na wesele