Besiktas Stambuł - Stelmet BC ZG 65:60 Wyróżniony

Brakowało naprawdę niewiele. Stelmet BC walczył dzielnie w Stambule z tamtejszym Besiktasem, jednak w decydujących akcjach to rywal zachował więcej zimnej krwi i odniósł zwycięstwo 65:60.

W hiszpańskiem prasie piłkarskiej przed złotą erą Xaviego i Iniesty popularne było stwierdzenie "grali jak nigdy, przegrali jak zawsze". Po ostatniej akcji meczu w Stambule pomiędzy Besiktasem, a naszym zielonogórskim Stelmetem BC momentalnie owo hasło wpadło mi do głowy. Bo pasuje ono idealnie do postawy podopiecznych Artura Gronka w meczach wyjazdowym na europejskim froncie. Mistrzowie Polski dzielnie walczyli, mimo, że nastroje przed tym spotkaniem do optymistycznych nie należały. Dość powiedzeć, że biało-zieloni pojechali do Turcji bez wiecznie kontuzjowanego Savovicia i skazywany był na pożarcie. Do Zielonej Góry nasi koszykarze powinni jednak wracać z podniesionymi głowami, bo zagrali naprawdę dobre spotkanie.

Czego zabrakło? Jak zwykle paru detali w końcówce, kiedy decydowały się losy spotkania. Besiktas miał w swoich szeregach DJ-a Strawberrego, który potrafił wziąć na siebie cieżar gry i obsłużyć niepilnowanego partnera, któremu ręka nie zadrżała. W naszej ekipie niestety takich ludzi tego dnia nie było. Czy brak wspomnianego wcześniej Borisa Savovicia mógł mieć wpływ na wynik? Myślę, że niewielki. Poza tym, po stronie tureckiej też brakowało dwóch podstawowych graczy, więc nie ma co narzekać na kontuzje. W Stelmecie BC po raz kolejny brakowało lidera europejskiego formatu, który zrobił by różnicę w najważniejszym momencie.

Mam nadzieję, że mimo porazki ten mecz da Stelmetowi BC zastrzyk niezdbędnej pewności siebie, która zwycięstwa w PLK musi przynieść. W naszej grze kulała głównie obrona. Przeciwko Besiktasowi natomiast defensywa była na bardzo dobrym poziomie i jeśli uda się taką postawę przenieść na ligowę podwórko to o wygrane nie będziemy musieli się martwić. Liczę, że zobaczę to już w piątek w starciu przeciwko AZS-owi Koszalin.

Besiktas Stambuł - Stelmet BC Zielona Góra 65:60 (23:13, 10:14, 10:19, 22:14)

Besiktas: Jon Diebler 19, DJ Strawberry 14, Kyle Weems 14, Augusto Lima 7, Kenan Sipahi 3, Can Mutaf 3, Erkan Veyseloglu 3, Sertac Sanli 2.

Stelmet: Vladimir Dragicević 13, Przemysław Zamojski 12, Thomas Kelati 10, James Florence 7, Adam Hrycaniuk 6, Armani Moore 4, Filip Matczak 4, Jarosław Mokros 2, Łukasz Koszarek 2.

Sportowa Zgora to nowa jakość informacji. Relacjonujemy, nagrywamy i fotografujemy najciekawsze wydarzenia lokalnego sportu. Jesteśmy też na Facebooku i YouTube.


Kontakt:

Kamerzysta na wesele