Rekordowa passa, zbiórka i frekwencja

Wynikiem 31:22 zakończył się sobotni hit sezonu II ligi piłki ręcznej mężczyzn. Biało-zieloni pokonali przed licznie zgromadzoną publicznością świdnickiego wicelidera tabeli. A wszystko zaczęło się od zbiórki żywności.

Kontynuując wieloletnią tradycję seniorskiego szczypiorniaka, w ostatnim meczu ligowym w danym roku odbywa się zbiórka żywności dla potrzebujących mieszkańców Zielonej Góry. Nie inaczej było w tegorocznej edycji, chociaż organizatorzy zauważają jedną znaczącą różnicę. Ilość zebranych podarków w tym roku przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Podczas jednego spotkania udało Nam się zebrać 291 kilogramów żywności! Paczki jeszcze w tym tygodniu uszczęśliwią niejedną rodzinę z naszego miasta.

Kilka minut przed godziną 19:00 rozpoczęła się oficjalna prezentacja obu drużyn. Po wielu latach przerwy w hali Uniwersytetu Zielonogórskiego zgasło oświetlenie, a nastrój nadawały lasery i kolorowe światła. Do tego wszystkiego przez całe spotkanie towarzyszył Nam DJ Hektor, który radował wypełnione po brzegi trybuny świątecznymi hitami.

Gdy wybiła godzina 19:00 usłyszeliśmy pierwszy gwizdek sędziego. Wielkie emocje, dużo krzyków, potu i zaangażowania. Po każdym trafieniu zielonogóskich akademików uniwersytecka hala wrzała z radości. Nie można też nie wspomnieć o klubach kibica. Zarówno Zielona Góra, jak i Świdnica stanęła na wysokości zadania i co chwila przekrzykiwała się w przyśpiewkach. Z minuty na minutę doping coraz bardziej niósł ekipę Bronisława Malego. Niestety kilka minut przed końcem pierwszej odsłony coś szwankowało w zielonogóskich szeregach. Świdniczanie szybko wykorzystali chwilę słabości i po 30 minutach gry AZS prowadził zaledwie przewagą jednego oczka.

Dziesięciominutowa przerwa wyraźnie pomogła AZS-iakom i druga część należała już tylko do nich. Nawet gdy nasz play-maker, głowa zespołu, myśliciel i centrum logistyczne - Alan Raczkowiak dostał "plaster" to na wysokości zadania stanął nieoceniony Jędrzej Zieniewicz i wiecznie żywa legenda - Cyprian Kociszewski. Pomiędzy słupkami bezbłędnie spisywał się Marek Wieczorek, który "leczył" rzuty świdniczan niejednokrotnie.

Ten mecz to już niestety tylko historia, bo już w najbliższą sobotę zawodnicy z Winnego Grodu pojadą do Legnicy, zawalczyć o ostatnie w tym roku ligowe punkty.

Sportowa Zgora to nowa jakość informacji. Relacjonujemy, nagrywamy i fotografujemy najciekawsze wydarzenia lokalnego sportu. Jesteśmy też na Facebooku i YouTube.


Kontakt:

Ostatnio dodane

Kamerzysta na wesele