baner opel 09-2019 1130x90px

Mając do wyboru 13 pięter, zjechali do podziemia Wyróżniony

14 Paź 2014

Pewnie już wiecie, że nie będę prawił o zwiedzaniu drapacza chmur. Nie opowiem również o moich przygodach z windą. Dziś chciałem poruszyć niezbyt wesoły temat, który niestety kłuje w oczy. Mowa tu o "wyczynach" pierwszoligowych piłkarzy ręcznych, którzy zostali brutalnie zepchnięci z wysokich schodów zaplecza Superligi.

Na wejście smoka, zbyt małe kły.

Pierwsza kolejka wzbudzała w trenerach, zawodnikach i kibicach ogromną ciekawość, tego co przyniesie nowy sezon. Zielonogórscy akademicy pojechali do swoich "starych, trochę zapomnianych" znajomych z Grodkowa. Powiem szczerze, że ten mecz, a dokładnie 55 minut, bardzo mi przypadły do gustu. Zawodnicy starali się grać, jak równy z równym. Mimo znikomej przewagi punktowej Olimpu, nie dali sobą pomiatać i walczyli o każde oczko. Na kilka minut przed końcem gospodarze prowadzili zaledwie 2 trafieniami. Chyba wtedy, biało-zielonym wypadł przysłowiowy "ząb mądrości". Nie rozumiem tego, jak w 300 sekund można było zaprzepaścić całą pracę wykonaną na parkiecie. Ostatecznie tablica wyników wskazywała siedmiobramkową porażkę.

UKS Olimp Grodków - KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 26:19

Po tym spotkaniu wylądowaliśmy na bezpiecznej 10. lokacie. Mimo, że wracaliśmy "na tarczy" to taka gra naprawdę napawała optymizmem. Niestety po pewnym czasie spadły mi z nosa "różowe okulary".

Kibicu, czy Ci nie żal?

Tydzień później panował dobry nastrój, bo przecież graliśmy na własnym terenie, z własną publiką. Obawiałem się o liczebność kibiców jednak efekt końcowy mile mnie zaskoczył. Odświeżone wnętrze hali stworzyło przytulną atmosferę. Oczywiście nikt nie znalazł tam domowego kominka czy ciepłej herbatki z miodem, ale smutne, zimne ściany zaczęły tętnić życiem. Usłyszeliśmy gwizdek, a kibice ruszyli. Gorący doping, brawa i okrzyki. Oj, przy Szafrana dawno tak nie było. Piłkarze ręczni też dawali z siebie dużo (choć nie pokazali 100%). Patrząc na poziom gry, byłem pewien, że ten mecz jest do wygrania. I był! Sięgając po opinie innych nie usłyszałem słowa sprzeciwu. Szkoda, bo na 5 sekund przed końcem padła bramka, która przesądziła losy spotkania na korzyść Świdniczan.

KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego - ŚKPR Świdnica 24:25

Spadliśmy o 1 oczko w tabeli. 11 lokata nie była jeszcze taka straszna, jednak mały stres wisiał już w powietrzu. Przyszły tydzień miał nieco rozjaśnić sytuację.

Tragedia i horror, a potem science fiction zakończone happy endem.

Do dziś nie mam pojęcia, jak z Ostrowa udało Nam się wywieźć jeden punkt. Miejscowi nie prezentowali wysokiego poziomu, a zielonogórzanie okazali się na tyle uprzejmi, że grali jeszcze gorzej. Piłka ręczna to gra błędów, ale nie w takim wymiarze. Po pierwszej połowie, przegrywaliśmy już 7 bramkami. Wydawało mi się, że jest już pozamiatane, jednak iskerka w tunelu zapaliła się w ostatnich minutach meczu. Fatalna postawa w końcówce, nieprzemyślane rzuty oraz brak zimnej krwi w ostrowskich szeregach wkońcu zostały wykorzystane przez biało-zielonych. Spotkanie zakończyło się remisem ... szczęśliwym remisem dla Grodu Bachusa.

Ostrovia Ostrów Wielkopolski - KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 31:31

Znów posunęliśmy się w dół, stając na 12 schodku ligowej tabeli. W głowach zawodników miało coś się poprawić. Miałem nadzieję, iż ten jeden punkt "wypchnie ich" do przodu i odnajdą się w tym pierwszoligowym świecie. Czar wkrótce prysł.

Junior rozłożył "seniora".

Mecz bardzo podobny do pojedynku zespołu trzecioligowego z drugoligowym. Niby różnica poziomów powinna być zauważalna, ale bywa różnie. I tak było tym razem. MTS Chrzanów składający się głównie z juniorów (bodajże VII miejsce w Polsce) pokazał miejsce lubuskim seniorom w szeregu. A recepta na reprezentację Uniwersytetu Zielonogórskiego była banalna. Na rzuty prosto w bramkarza odpowiadać szybkim atakiem. Przecież i tak goście się nie wracali. Strzał w dziesiątkę, a pojedynek bez większej historii!

MTS Chrzanów - KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego 31:25

Wracając komfortowym autokarem z odległej Małopolski, śmiało mogłem obserwować jak zsuwamy się na przedostatnią lokatę. I to był początek końca.

Znowu czegoś, a może kogoś zabrakło...

Coraz częściej zostaje poruszany temat kogoś kto uspokoi grę, a zarazem zmotywuje zespół do dalszej pracy. Taką osobą był Bogumił Buchwald. Mamy zespół jaki mamy, na inny nas nie stać. Niestety w tych młodocianych szeregach brakuje jeszcze doświadczenia i zimnej krwi. Tego właśnie zabrakło w ostatnim spotkaniu 5. kolejki. KSZO Odlewnię Ostrowiec Świętokrzyski uratowało właśnie doświadczenie i tylko w tym elemencie byli silniejsi od biało-zielonych.

KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego - KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski 22:25

I tak oto, w tej krótkiej historii spadliśmy na sam dół tabeli. Jako jedyni pozostaliśmy bez zwycięstwa ... zwycięstwa, które działa jak tlen dla ryby czy piwo dla studenta. Jedno bez drugiego nie będzie dobrze działać. Tak samo sportowiec od czasu do czasu potrzebuje czuć się lepszy, triumfując. Tego Wam właśnie życzę Drodzy Szczypiorniści, abyście odnaleźli się na tej pierwszoligowej drodze i wyszli z ciemnych i strasznych podziemi ligowej tabeli. Macie jeszcze czas na odrabianie strat, a co Was nie zabije to wzmocni. Bierzcie się do roboty. Bo jak nie Wy to kto?

Sportowa Zgora to nowa jakość informacji. Relacjonujemy, nagrywamy i fotografujemy najciekawsze wydarzenia lokalnego sportu. Jesteśmy też na Facebooku i YouTube.


Kontakt:

Ostatnio dodane

Kamerzysta na wesele